piątek, 14 września 2018

Kropkowego szaleństwa ciąg dalszy- Kropka rozmawia z...


Kropka rozmawia z ...


Kropka: Co Pani zrobiła dla żydowskich dzieci ?
Irena Sendlerowa: Podczas II wojny światowej udało mi się uratować aż 2,5 tysiąca dzieci żydowskich z getta warszawskiego. Wywoziłam je i ukrywałam w polskich rodzinach, sierocińcach i klasztorach.
Kropka: Co mogłaby Pani powiedzieć o członkach swojej rodziny?
Irena Sendlerowa: Mój ojciec był lekarzem społecznikiem i nie zwracał uwagi na to, czy ktoś był innej narodowości lub innego wyznania tylko starał się pomóc jak największej ilości ludzi, którzy byli w potrzebie. Pradziadek walczył w powstaniu styczniowym, za co został zesłany na Syberię.
Kropka: W jakich akcjach charytatywnych brała Pani udział ?
Irena Sendlerowa: Byłam członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej oraz kierowniczką referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom (“Żegoty”). Otrzymałam Order Orła Białego i Order Uśmiechu.
Kropka: W jaki sposób dostała się Pani do getta ?
Irena Sendlerowa: Nie byłam sama. Pomogły mi w tym moje koleżanki. Dwie z nas miały stałe przepustki, dzięki temu, że dyrektor Miejskich Zakładów Sanitarnych umieścił mnie i moją współpracownicę na liście swoich pracowników, którzy jeździli do getta robić dezynfekcję. Wchodząc na teren getta, zakładałyśmy Gwiazdę Dawida, aby nie wyróżniać się z tłumu, jak również w geście solidarności z Żydami.
Kropka: Jak Pani sądzi, kogo najbardziej skrzywdził Hitler?
Irena Sendlerowa: Hitler stworzył piekło w całej Polsce, ale jeszcze większe piekło stworzył Żydom, zwłaszcza  dzieciom, bezbronnym istotom.
                                                                                                                                                                                                                                                                                    
**********************************

Kropka: Witam, bardzo miło Panią widzieć. Chcielibyśmy zadać Pani kilka pytań. Lista Pani sukcesów jest niesamowicie długa. Który z nich uważa Pani za swoje najważniejsze osiągnięcie?
Irena Szewińska: Dzień dobry, wszystkie moje osiągnięcia są bardzo ważne, jednakże najbardziej zapamiętałam swoją pierwszą olimpiadę. To było w Tokio. Miałam tylko 18 lat! Zdobyłam 3 medale: dwa srebrne i jeden złoty. Ta olimpiada zdecydowanie zapadła mi najbardziej w pamięć.
Kropka: Jak wyglądały Pani początki ze sportem?
Irena Szewińska: Zaczęłam już jako 14-latka. Zdałam wtedy do liceum. Rozpoczęłam treningi w warszawskim klubie ,,Polonia”, pod okiem niezwykle zdolnego trenera, byłego oszczepnika, Jana Kopyto.
Kropka: Najbardziej opisuje Panią wyrażenie  “sportowa wszechstronność”. Startowała Pani w różnych konkurencjach.
Irena Szewińska: Tak. Zaczynałam od biegów krótkich. Później skok w dal i skok wzwyż. Uważam, że nie można ograniczać się do jednej dyscypliny sportowej, jeżeli chcemy się rozwijać i poprawiać kondycję, a tym bardziej na początku. Później zaczęłam specjalizować się w biegu sprinterskim i skoku w dal. Jednak, gdy skręciłam nogę, przestałam skakać. Zamiast tego biegałam na 400 m.
Kropka: W 1980 oficjalnie zakończyła Pani swoją karierę sportową, ale nie odeszła Pani od sportu?
Irena Szewińska: Skądże, zaczęłam działać w władzach Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, zajmowałam różne funkcje. Działałam także w Europejskim Komitecie Lekkiej Ateltyki, gdzie również zajmowałam ważne stanowiska.
Kropka: Jeździ Pani dużo po Polsce i świecie. Które miejsce wywarło na Pani największe wrażenie?
Irena Szewińska: Tak, dużo podróżuję, uwielbiam to. Za niedługo lecę do Japonii. Każde miejsce jest piękne i intrygujące na swój sposób.
Kropka: Życzymy Pani jeszcze wiele takich podróży oraz osiągnięć. Dziękujemy za wywiad. Miło było Panią poznać.
Irena Szewińska: Również dziękuję. Do zobaczenia.
………………………………………………………………………..
Kropka: Witam Panią serdecznie. Bardzo się cieszę, że zgodziła się Pani odpowiedzieć na kilka pytań.
Wisława Szymborska:Dzień dobry. Również się cieszę oraz dziękuję za zaproszenie.
Kropka: A więc zaczynajmy. Czy od małego ujawniał się u Pani talent poetycki, czy może później go Pani odkryła?
Wisława Szymborska: Odnalazłam go już przed pójściem do szkoły powszechnej i to właśnie wtedy zaczęłam pisywać swoje pierwsze wiersze. Gdy napisałam jakiś wiersz, dawałam go do sprawdzenia swojemu ojcu. Wiersze musiały być zabawne. Kiedy się mu spodobały, płacił mi. Nie była to wielka kwota, lecz dla małego dziecka na pewno ogromna radość. Tak właśnie „zarabiałam poezją”.

Kropka: Czy wymieni Pani kilka zasad, którymi kieruje się podczas pisania wierszy?
Wisława Szymborska: Oczywiście. W swoich wierszach nie używam trudnego słownictwa oraz próbuję nawiązać bezpośredni kontakt z czytelnikiem. W utworach poruszam ważne, filozoficzne problemy związane z człowiekiem i jego życiem. Skłaniam ludzi nie do czytania, lecz do myślenia. Używam również swoistych kontrastów oraz tak zwanych „lirycznych masek”. Zawieram w nich także ironię i gry językowe, przyjmuję postawę zadziwienia światem, zadając przy tym proste i naiwne pytania.
Kropka: Czy jest Pani dumna z otrzymanej literackiej Nagrody Nobla ?
Wisława Szymborska: Był to przełom i wielkie wydarzenie. Otrzymałam ją w roku 1996 w dziedzinie literatury. Cieszę się z otrzymanej nagrody. Do dziś jestem wdzięczna za to niezwykłe wyróżnienie, a przede wszystkim jestem wdzięczna swojemu ojcu, który wspierał mnie i pocieszał w trudnych chwilach. To dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem.
Kropka: A czy cieszy się Pani z otrzymanego Orderu Orła Białego ?
Wisława Szymborska: Oczywiście, że tak. Człowiek się powinien cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy. Wspominam to wydarzenie bardzo dobrze. Odbyło się na niezmiernie pięknym Wawelu. Order otrzymałam bezpośrednio od Prezydenta Bronisława Komorowskiego.  Byli tam ludzie kultury oraz ci, którzy zasłużyli sobie na nagrodę za zrobienie czegoś dla narodu lub jego mieszkańców. Ja chciałam, by ludzie zastanowili się nad sensem swojego życia, porozmyślali odrobinę o sobie i innych.
Kropka: Rozumiem. Czy należała Pani do jakichś stowarzyszeń?  A może założyła Pani własne?
Wisława Szymborska: Należałam do kilku. Przede wszystkim byłam członkinią oraz założycielką Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wcześniej należałam do Związku Literatów Polskich oraz do PEN Clubu. Były to czasy pełne poezji. Takie grupy i stowarzyszenia poszerzają twoje wyobrażenie o poezji. Można nauczyć się wielu rzeczy od innych, a oni od ciebie. W tych czasach również wydałam swój pierwszy tom poetycki pod tytułem „Dlatego żyjemy”. Mam nadzieję, że zachęciłam wielu ludzi do przeczytania i do rozmyślań nad swoim pięknym życiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz