wtorek, 28 marca 2017

Scenariusz przedstawienia o zdrowym odżywianiu



Tytuł: O Dyziu i bolącym brzuszku, czyli jak zdrowo się odżywiać.
Występują:
-        Dyzio
-        Hyzia
-        Zyzia
-        Doktor
-        Tato Dyzia
-        Pascal
-        Narrator
-        Przekupki
-        Recytator
-        Dzieci z reklamy

Rekwizyty:
Dyzio – gruby, ociężały, umorusany na twarzy po poprzedniej kolacji, pod pachą ma poduszki. Może być ubrany w dres lub piżamę, które mają na sobie plamy. Materac lub koc.
Hyzia i Zyzia – kokardy we włosach, piegi na rumianych policzkach. Ubrane w piżamę.
Doktor – rekwizyty lekarza
Tato Dyzia – zdrowy, wysportowany. Może przedstawiać typ sportowca (np. w dresie, z wodą i owocem w ręku)
Pascal – rekwizyty lekarza. Telewizor.
Narrator – przedstawiony jako średniowieczny bajkopisarz. Ma grubą księgę, pióro kacze, kałamarz. Ubrany jak w czasach np. Robin Hooda. Stół i krzesło dla narratora.
Przekupki – chusty, kwieciste spódnice. Stoły i na nich rekwizyty.
Recytator – może być ubrany kolorowo, trzymać kosz z owocami
(dziewczynki podnoszą się, zaczynają przeciągać, wykonują podskoki i skłony)
Hyzia: Witaj, Słońce!
Zyzia: Witaj, dniu!
Hyzia: Witaj, Świecie!
Zyzia: Wstawać, wstawać!
Hyzia: Dzień się budzi!
Zyzia: Piękny, nowy dzień! (obie podchodzą do Dyzia i ściągają z niego koc)
Dyzio: Piękny dzień, a pospać sobie nie można! (chłopiec jęczy i zabiera koc i kładzie się z powrotem)
Hyzia: Szkoda czasu na sen!


Zyzia: (z przekąsem)  Tobie na wszystko szkoda czasu!
Hyzia: (skacząc) Ja lubię się bawić, biegać i skakać! Podoba mi się, że możemy robić wszystko, na co mamy ochotę.
Dyzio: Ale przydałaby się jakaś rozrywka. (mówi, mamrocząc spod koca)
Zyzia: Skądże, tu jest doskonale.
Hyzia: Doskonale! Cha, cha! Doskonale!
Dyzio: Doskonale będzie po śniadaniu!
Zyzia: Tak, przydałoby się śniadanko... (na myśl o perspektywie śniadania Dyzio zrywa się z łóżka)
Hyzia: Wybierzmy się na rynek. Kupimy to, co będzie nam potrzebne do przygotowania dzisiejszych posiłków. (szykują się i po chwili wychodzą)

(Gwar, hałas. Przekupki przekrzykują się, chwaląc swoje towary. Bohaterowie spacerują po rynku, przechodzą od straganu do straganu, wybierając najdorodniejsze owoce i warzywa. )

WIERSZ: „ NA STRAGANIE”

(w trakcie recytacji wiersza bohaterowie dokonują zakupów)

Na straganie w dzień targowy
takie słyszy się rozmowy:
„Może pan się o mnie oprze,
Pan tak więdnie, panie Koprze.”
„Cóż się dziwić, mój Szczypiorku,
leżę tutaj już od wtorku!”
Rzecze na to Kalarepka:
„Spójrz na Rzepę – ta jest krzepka!”
Groch po brzuszku Rzepę klepie:
„Jak tam, Rzepo? Coraz lepiej?”
„Dzięki, dzięki, panie Grochu,
Jakoś żyje się po trochu.
Lecz Pietruszka – z tą jest gorzej:
blada, chuda, spać nie może.”
„A to feler” – westchnął Seler.
Burak stroni od Cebuli,
A Cebula doń się czuli:
„Mój buraku, mój czerwony,
czybyś nie chciał takiej żony?”
Burak tylko nos zatyka:
„ Niech no pani prędzej zmyka,
ja chcę żonę mieć buraczą,
bo przy pani wszyscy płaczą.”
„A to feler” – westchnął Seler.
Naraz słychać głos Fasoli:
„Gdzie się pani tu gramoli?!”
„Nie bądź dla mnie taka wielka” –
odpowiada jej Brukselka.
„Widzieliście, jaka krewka!” –
zaperzyła się Marchewka.
„Niech rozsądzi nas Kapusta!”
„Co, Kapusta?! Głowa pusta?!”
A Kapusta rzecze smutnie:
„ Moi drodzy, po co kłótnie,
po co wasze swary głupie,
wnet i tak zginiemy w zupie!”
„A to feler” – westchnął Seler.
Dyzio: E tam, co z tego można przygotować? Sałatkę warzywną?! Phi. (Dyzio odwraca się rozczarowany)
Zyzia: A nawet jeżeli tak, to co? Ty tylko myślisz o lodach, tortach, bitej śmietanie z truskawkami czy serniku z brzoskwiniami z pobliskiej kawiarenki.
Dyzio: Jasne, że tak. Przecież to niebo w gębie. (kładzie się, oblizuje usta ze smakiem, marzy)

WIERSZ: „ DYZIO MARZYCIEL”

(podczas recytacji Dyzio robi wszystko, co zawarte jest w wierszu)
Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:
„ Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
nie są z waniliowego kremu...
A te różowe –
Że to nie lody malinowe...
A te złociste, pierzaste –
Że to nie stosy ciastek ...
I szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego...
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie, jak leżę,
na murawie świeżej,
wyciągnąłbym tylko rękę
i jadł... i jadł... i jadł...
Hyzia: Już teraz wiem, czemu tak wyglądasz?! (demonstruje tuszę Dyzia)
(Dyzio odwija zapakowanego ptysia i głośno pomrukując, zjada go)
Zyzia: A może wolałbyś coś innego, zdrowego? (podaje mu jabłko. Dyzio przecząco kręci głową, mlaska, cały jest umorusany ptysiem)
Wszyscy śpiewają: „Jabłuszko, jabłuszko pełne snów...” (podczas piosenki wszyscy tańczą wokół Dyzia)
(Dyzio się krzywi, jest zajęty ptysiem)
Dyzio: Wy to jesteście starzy nudziarze. Nie wiecie, co jest dobre. (nie przerywa konsumpcji ptysia)
(Nagle Dyzio skręca się z bólu. Rozciera brzuszek. Postękuje. Kładzie się do łóżka. Przychodzi tata Dyzia)
Tata: Mój synku kochany, co ci się stało? Chętnie twój ból złagodzę, ale sam nie dam rady. Po posiłki fachowe poślę i w ten sposób z pewnością ci pomogę. (zmartwiony odchodzi, bierze telefon i dzwoni po doktora) 
Narrator: Dyzio, niestety, był chory i leżał w łóżeczku. I przyszedł pan doktor...
Doktor: Jak się masz, Dyzieczku?
Dyzio: Źle bardzo... (odpowiada zasmucony)
Narrator: I rękę wyciągnął do niego. Wziął za puls pan doktor poważnie chorego i dziwy mu prawi...
Doktor: Mizernie wyglądasz, cera jakaś blada i pewnie mój pacjent niezdrowo co dzień jada?
Dyzio: Tak, panie doktorze. O jakże ja cierpię, mój Boże! (zwija się z bólu, lamentuje)
Doktor: Trzęsą ci się ręce? -
Narrator: - pyta dalej lekarz. Dyzio tylko smutnie kiwa głową...
Dyzio: Gdy zjem coś słodkiego, zgaga mnie pali i coś mnie swędzi ... od białych robali ... (drapie się po pupie)
Narrator: Lekarz jął uważnie oglądać chorego, wielce zasmucony zwraca się do niego:
Doktor: Worki pod oczami i brak błysku w oku. Oj, biedaczyno, dotrwasz końca roku? (mówi wątpiącym głosem)
Narrator: Potem spojrzał dziwnie, trochę się zasmucił, na ciało chorego oczy znowu zwrócił.
Przyjrzał się uważnie dużym przebarwieniom, które czerwieniały na prawym ramieniu.
Doktor: Oj, widzę, niedobrze. Jakieś skórne zmiany. Niezdrowo się odżywiasz, Dyzieńku kochany!
Narrator: Pacjent zawstydzony stwierdzeniem doktora, rzekł bardzo nieśmiało:
Dyzio: To chora wątroba... (nieśmiałym głosem ciągnie dalej) Ciągle mi coś leży na tym to organie. (wylicza znużony i zmęczony życiem) Zadania odrobić, pomóc w domu mamie. A tu jeszcze przyjaciele, spotkania, zebrania. To już jest po prostu nie do wytrzymania. Z tego to powodu przyjemność mi sprawia dobra zabawa i smaczna, choć niezdrowa potrawa.
Doktor: Oj, życie masz ciężkie, bardzo ci współczuję. (mówi ironicznie)
Narrator: I w swoim kajecie doktor coś notuje. Znowu się przygląda uważnie choremu. Potem opukuje. Każe zrobić skłony. (Dyzio ociężale próbuje się zgiąć)  Po głowie się drapie i rzecze zmartwiony:
Doktor: Oczy rozbiegane, pełne niepokoju.
Dyzio: (chłopiec przejęty, strapiony) Ach, panie doktorze, cóż mam biedny począć? Ni się zrelaksować, ani też odpocząć. Kiszki marsza grają, a nic zjeść nie mogę. Gdy o kremówkach myślę, to dopiero czuję trwogę.
Doktor: A głowa cię boli? -
Narrator:- Pytał dalej lekarz
Doktor: A na bóle brzucha czy często narzekasz?
Dyzio: (głosem męczennika) Ach bardzo, mój zbawco. –
Narrator: - Zajęczał chłopczyna. Pomacał pan doktor Dyzia dla porządku i zawyrokował:
Doktor: Wrzody na żołądku. Otłuszczone serce. Nadwaga olbrzymia.
Narrator: Oj, tego Dyzio już długo nie przetrzyma...
Doktor: Widzę, kochaneczku, oj długo ty, długo poleżysz w łóżeczku.
Dyzio: Nie mogę! –
Narrator: - zapłakał obolały chłopaczyna.
Dyzio: (chłopiec ciągnie, zrozpaczony) Ja chcę do kolegów, na spacer, do kina. (zdenerwowany, krzyczy) To chyba jakaś kpina! –
Narrator: - znów się łapie za brzuch. Medyk chwilę czekał. Pacjent do sił wrócił. Lekarz do chorego w te słowa się zwrócił:
Doktor: Zdrowo się odżywiaj, jedz drugie śniadanie. O lodach zapomnij, ciastek nie jedz bez
przerwy, a na pewno nie będę ci już potrzebny. Warzyw soczystych chrupanie, owoców przegryzanie to będzie Twoje od dziś odżywianie. (Dyzio ma bardzo niezadowoloną minę, ale zastanawia się i po chwili uśmiecha się)
Dyzio: Dziękuję doktorze, -
Narrator: - Młody pacjent rzecze
Dyzio: (wdzięcznie) Pańskie rady pomogą mi powrócić do zdrowia  i urody. (pokazuje, że zeszczupleje) Zmienię moje życie, gdyż marzę o tym skrycie, by być zdrowym i silnym... atrakcyjnym niesamowicie. (pokazuje, jaki chce być)
(chłopiec pozostaje w łóżku. Przy pomocy pilota włącza telewizor. Rozpoczyna się program: „Pascal, po prostu gotuj.” Uważnie słucha wypowiedzi gotującego i podziwia jego kulinarne zdolności)

Narrator: Zapraszamy do obejrzenia programu edukacyjno – kulinarnego „Pascal, po prostu gotuj” (melodia, czołówka z płyty CD/ kasety)
Pascal: Dzień dobry Państwu. Istnieje błędne przekonanie, że sałata nie ma żadnych          
właściwości odżywczych. Tymczasem zielone liście sałaty to doskonałe źródło B -  karotenu, wpływającego na piękna i zdrową skórę, witaminy C pomagającej w budowaniu odporności organizmu oraz błonnika, który ułatwia nam przyswajanie składników odżywczych.
Przy tym sałata nie zawiera tłuszczu ani sodu. Pokażę Państwu, które liście mają
największe wartości odżywcze, zawierają więcej witamin i składników mineralnych.
To są liście, do których słońce ma największy dostęp, czyli zewnętrzne. Zatem te liście, które często, jak mi się zdaje, Państwo wyrzucacie.
Najlepiej kupować różne sałaty, nie tylko zwykłą zieloną, ale również brązową, czerwoną czy karbowaną. (Dyzio ciężko podnosi się, bierze kartkę i zapisuje składniki)
Dzisiaj polecam Państwu sałatę wiosenną. Do wykonania potrawy potrzebne będą:
główka sałaty, 2 świeże ogórki, pęczek szczypiorku, 2 jaja na twardo, mała puszka groszku zielonego, 4 łyżki jogurtu naturalnego, sól i pieprz do smaku.
Ale zanim rozpoczniemy przygotowanie naszej potrawy, zapraszam Państwa na reklamy.

REKLAMA

(na ekranie pojawiają się chłopiec i dziewczynka. Są ubrani bardzo dziecinnie, mają piegi i kosze z owocami. Są radośni, uśmiechnięci. Trzymają się za ręce, podskakują)
Zdrowie, żywność, uśmiech, woda to jest właśnie Twa uroda.
Chcesz mieć piękną, gładką buźkę, to zajadaj jabłka, gruszkę.
Smaczna marchew i malinki, w nich są same witaminki.
Kto świeże owoce jada, zdrowie i siłę posiada i nie miewa kwaśnej miny, bo zjadł słodkie witaminy.
Witaminy są kojące – zdrowie dzieciom przynoszące.
Kto owoców dużo zjada, ten w choroby nie zapada.
W zdrowym ciele, zdrowy duch, więc swe ciało wprawiaj w ruch!
W ustach chcesz mieć perełeczki, po zjedzeniu czyść ząbeczki.
Chcesz szczęśliwy być kolego, dbaj o zdrowie od małego.
(po reklamie znów pojawia się Pascal i kontynuuje program)

Najpierw wstawię jajka na 6 minut. W tym czasie udzielę Państwu kilku praktycznych porad. Po pierwsze nigdy nie należy kroić sałaty nożem, bo zmieni kolor na brzegach. Najlepiej porozrywać ją rękoma. Jaja się już gotują . A zatem pokroję w ćwierć plasterki ogórki, które uprzednio obrałem. Szczypiorek natomiast drobniutko posiekam. Pozostawię je przygotowane na talerzykach. W tym czasie odsączę groszek. O, jaja już ugotowane. Zanim się ostudzą, opowiem Państwu jakie korzyści zdrowotne daje spożycie sałaty.
Otóż konsumpcja sałaty wywołuje uczucie senności. Jeżeli zatem cierpisz na bezsenność, tak! mówię do Ciebie (wskazuje) to spożywaj sok z sałaty. Jest to bezpieczny i naturalny sposób na bezsenność. Do tego 100 g sałaty  to tylko 14 kcal, a 1 liść sałaty waży około 15 g.
Teraz pokroję drobniutko ugotowane na twardo jaja. Warzywa wsypię do miski, dodam zielony groszek i jaja, a potem poleję je jogurtem. Potem przyprawię solą i pieprzem do smaku. Wymieszam bardzo delikatnie.
Tak przygotowaną sałatę zdrowo spożywać na kolację. Można nią poczęstować chłopaka / dziewczynę podczas romantycznego wieczoru. Zdrowie, uroda oraz doskonała figura gwarantowana. Życzę smacznego!
Oglądajcie mój kolejny program, w którym przygotuję dania z kuchni śródziemnomorskiej. Do zobaczenia!

(Po obejrzeniu programu Dyzio wstaje. Udaje się do lodówki. Wyrzuca do śmietnika niezdrowe produkty. Staje przed lustrem, przegląda się w nim. Krzywi się, kiedy ogląda swoje wałki tłuszczyku, bladą cerę, matowe włosy. Myśli. Nagle krzyczy:)
Dyzio: Już wiem, co zrobię!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz