środa, 4 stycznia 2017

Spektakl profilaktyczny jako metoda zaangażowania młodych w działania prozdrowotne



Dzisiejszy swój wpis poświęcę spektaklowi, który wystawiłam przed laty z gimnazjalistami. Posiadam tylko zdjęcia z próby, ale z pewnością zobrazują  przedstawienie.  Poniżej wpisu zamieszczam scenariusz, bo wierzę, że spektakl- za Waszą sprawą- powróci na deski szkolnego teatru.

Autorski spektakl profilaktyczny ,,Sąd, ale nie Ostateczny” opowiada  o kilku przypadkach ludzkich, wynikłych z  uzależnienia od alkoholu. Ukazuje skutki postępowania człowieka będącego pod wpływem działania napojów alkoholowych.
Przedstawienie ukazuje autentyczne problemy dostrzegane  przez młodzież oraz sposoby ich konstruktywnego rozwiązania. Zniewoleni ,,potrzebą picia” nie zawsze potrafią sami, w pojedynkę pokonać własnych słabości, dlatego w zakończeniu spektaklu nie wszyscy ,,są wolni”. Przed niektórymi jeszcze długa droga do sukcesu rozumianego jako ,,trzeźwość”.
Uczniowie bardzo zaangażowali się w proces tworzenia sztuki teatralnej, dzieląc się pomysłami na ukazanie problemu- uzależnienie od alkoholu- opracowując didaskalia, projektując swój wizerunek czy dobierając utwory muzyczne.
Zauważyli, że milczenie jest środkiem wyrazu niezbędnym w spektaklu o tematyce profilaktycznej.
Przedstawienie eksponuje przede wszystkim pozytywne wzorce zachowań, przestrzegając przed zgubnym działaniem napojów alkoholowych, które odbierają  wolę, umiejętność rozsądnego postępowania czy krytyczne myślenie. Wskazuje, że akceptacja, tolerancja, przyjaźń i miłość to droga do trzeźwości, zdrowia i realizacji celów życiowych. 
Pani pedagog po obejrzeniu spektaklu powiedziała: ,,Młodzi aktorzy w zdumiewający sposób potrafili wcielić się w role przez siebie odgrywane. Matka, która z powodu alkoholu zawiodła dziecko, dziewczyna, którą porzucił chłopak, mężczyzna, który stracił rodzinę, młody chłopak uwikłany w konflikt z prawem, nastolatka, która straciła panowanie nad własnym życiem, sędzia i doktor – to bohaterowie przedstawienia. Ich gra poruszała wyobraźnię, a ekspresja, z jaką zachowywali się na scenie, zaciekawiała widza. Zniewolenie nałogiem, spętanie i ostateczny rozrachunek, czy tak dalej można żyć – to główne refleksje, jakie wywołuje przedstawienie. Na uwagę zasługuje sceneria i kolorystyka prezentowanego spektaklu: czarne, ponure stroje aktorów, czerwone wstęgi, symbolizujące więzy zniewolenia nałogiem i trafnie dobrany podkład muzyczny, będący zlepkiem muzyki, jakiej dziś słuchają młodzi ludzie.  I najważniejsze ...przesłanie i wymowa przedstawienia, czy można coś zrobić, by się wyrwać i uwolnić od nałogu, dać sobie szansę na zdrowe i trzeźwe życie i odbudowanie zaufania? Odpowiedź jest prosta, można zerwać z nałogiem, trzeba tylko chcieć. '' 

A my?
My jesteśmy zadowoleni z efektów swojej pracy. Rozumiemy problem. Wiemy, jak z nim walczyć. Promujemy zdrowy styl życia, trzeźwość i pozytywne wzorce zachowań. Przygotowując występ, nauczyliśmy się tolerancji, zrozumieliśmy innych ludzi i siebie, a także zaprzyjaźniliśmy się ze sobą.
Spektakl profilaktyczny ,,Sąd, ale nie Ostateczny” to cegiełka w szkolnym programie profilaktycznym, to sposób na zaangażowanie młodych w działania prozdrowotne, to także aktywizująca metoda pracy z dziećmi i z młodzieżą, przynosząca najlepsze rezultaty. Nie wierzysz? To sam spróbuj.


Sąd, ale nie Ostateczny
Występują:
Ona 1                                                                      On 1
Ona 2                                                                      On 2
Ona 3                                                                      On 3
Sędzia

On 3:Więc?                                                      
  Zaciekawienie i smutek, uniesiona jedna brew.
Ona 1:Ja nie chciałam! Oni naciskali!               
                                   Wściekłość, żal do siebie.
Ona 2: Mówiłam, że wcale tego nie potrzebuję, żeby się dobrze bawić!  
 Upór i złość na siebie.
Ona 3: Ja chciałam tylko spróbować…                                   
           Mówi jakby była niewinna.
On 1: Przecież nie mogłem okazać się gorszy!             
    Mówi jakby chciał się usprawiedliwić.
On 2: Ale to był tylko jeden kieliszek…                                   
                   Z pogardą do siebie.
On 3: A jednak wypiliście!    
 Ze złością     
I coś zyskaliście?                             
 Zainteresowanie.
Ona 1: Pogardę.                                                                                                          
 Z obrzydzeniem.
Ona 2: Ból.                                                                                                          
 Z cierpieniem.
Ona 3: Strach.                                                                                                    
Z przerażeniem.
On 1: Brak zaufania.                                               
   Łamiącym się głosem, ze łzami w oczach.
On 2: Smutek.                                                                                                          
Ze smutkiem.
On 3: Więc było warto?                                                                                         
Z ciekawością.
Wszyscy: Nie!                                                                                    
Z ociąganiem, nieszczerze.
__________________________Logiczna przerwa__________________

On 3: Ale na jednym kieliszku się przecież nie skończyło…                                   
      Z ironią.
Ona 1: Bo potem było inaczej…                                                                
Łamiącym się głosem.
Ona 2: Chciałam zapomnieć…                                                                            
Wstyd za siebie.
Ona 3: To było przyjemne uczucie…                                                            
Z lekkim uśmiechem.
On 1: Kolejne imprezy…                                        
 Również z uśmiechem, ale przepraszającym.
On 2: To wciągało…                                                                                               
Ze smutkiem.
On 3: Każdy z was ma jakieś wytłumaczenie. A może powiecie mi, co straciliście? Zainteresowanie.
Ona 1: Zaczęłam kręcić z innym chłopakiem. Gdy zauważył to mój, facet po prostu mnie rzucił.  
Przepraszający wzrok, musi to powiedzieć tak, żeby było słychać, że żałuje, że wie, że postąpiła źle.
Ona 2: Wszystkie oszczędności. Nie mam nawet na nowe buciki dla córeczki. Tak mi wstyd, gdy patrzę na Kasię i widzę, jak wielką krzywdę jej robię.      
Łamiącym się głosem, ze wstydem.
Ona 3: Po wypiciu nie byłam świadoma, co robię. Zaczęłam się rozbierać, dziewczyny zrobiły mi zdjęcia i zamieściły w Internecie. Teraz cała szkoła mnie wyśmiewa.  
Z wściekłością i wstydem.
On 1: Byłem bardzo agresywny. Na jednej z imprez wdałem się w niemiłą wymianę zdań z pewnym chłopakiem. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. W pewnym momencie straciłem nad sobą panowanie. Zacząłem go po prostu bić. Musieli mnie od niego odciągać. Teraz mam sprawę w sądzie.                                             
 Ze wstydem, łzami. Mówi łamiącym się głosem.
On 2: Nikt nie chce zadawać się z facetem, który nadużywa. Gdy częstotliwość moich libacji zmieniła się z 1 do 7 w tygodniu, po prostu się odwrócili. Żona, znajomi … Obiecywanie zmian nie pomogło. Straciłem nawet pracę. Zostałem sam.                
ZeZe smutkiem i wstydem.
On 3: Tyle straciliście, jeśli chodzi o waszą godność, uczucia, bliskie osoby. Czy żałujecie, że to zrobiliście?                                                                                                   
ZZ  lekką ironią.
Ona 1: Tak!                                                                                                     
Szybka odpowiedź.
Ona 2: Bardzo!                                                                                                          Stanowczo.
Ona 3: Jak niczego wcześniej!                                                                       
Z lekkim wahaniem.
On 1: Chciałbym cofnąć czas.                                                       
 Nie jest do końca przekonany.
On 2: Nie wiem.                                                                                                         Niepewnie.
_______________________________Logiczna przerwa_______________________________
On 3: Przeczytam Wam o zbrodniach pod wpływem alkoholu, żebyście jeszcze bardziej uświadomili sobie, że alkohol ma działanie silnie destruktywne. Mężczyzna, pomimo dwóch wyroków, prowadził samochód pod wypływem alkoholu. Spowodował wypadek, w którym zginęła 19-latka. Podczas libacji doszło do kłótni między żoną i mężem. Mężczyzna zadał kobiecie kilka ciosów drewnianym kołkiem – nie przeżyła. Pijany mężczyzna porwał dziecko, a później spowodował wypadek, w którym zginęło. 16–latka  zabiła swojego 55-letniego partnera. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Kobieta zabiła swojego męża, ponieważ znęcał się nad nią po wypiciu alkoholu. 15-latek wziął psychotropy i zapił alkoholem – zmarł. Czy muszę czytać dalej?              
 Pewnym, stanowczym głosem. Na więźniów spogląda karcącym wzrokiem.
Wszyscy: Nie…                                                                                                
Szybka odpowiedź.
On 3: A czy wiecie, że nie tylko alkoholik jest chory?  
Zadaje to pytanie niepewnie, chce zobaczyć reakcję więźniów.
Ona 1: Wiem.                                                                                         
Z ociąganiem i smutkiem.
Ona 2: Ta choroba dotyka większej ilości osób.                       
Chce się pochwalić, że o tym wie.
Ona 3: Nie tylko alkoholik cierpi.                                                         
 Mówi opuszczając wzrok.
On 1: Również jego bliscy.                                                                                        
Ze smutkiem.
On 2: Rodzina, przyjaciele…                                                             
Mówi łamiącym się głosem.
On 3: Tracą na tym wszyscy ci, których najbardziej kochamy. Ci , którym na nas zależy.         Ze smutkiem.    Kogo wy najbardziej zraniliście swoim nałogiem?        
Z lekkim zaciekawieniem.
Ona 1: Chłopaka.                                       
Ona 2: Kasię.                        
Ona 3: Siebie.                         
Wszyscy mówią ze smutkiem, złością na siebie i z poczuciem winy.
On 1: Rodziców.                             
On 2: Żonę i przyjaciół.                  
On 3: I teraz chcielibyście to wszystko zmienić…                          
 Stwierdza fakt, mówi smutno.
Ona 1: Ale co można zrobić?                                                                  
Z udawaną obojętnością.
On 3: Terapia, rozmowa, wsparcie…                     
Mówi jakby ogłaszał jakąś wspaniałą nowinę.
Ona 2: Więc da się to zmienić?                                                               
Pyta z nadzieją w głosie.
On 3: Zmienić nie oznacza wyleczyć.                                                                        
Ze smutkiem.
Ona 1: Ja tak nie chcę!                                                   
 Łamiącym się głosem.   Próbuje wybiec.
On 3: Nikt nie chciał! Uwierzcie mi, że nikt nie chciał odrzucenia i pogardy! Alkohol obiecywał rozwiązanie problemów i lepsze jutro!                      
Mówi pewnym i szczerym głosem.
_____________________________Logiczna przerwa____________________________
On 2: Chcę znów mieć umysł nieskażony tym świństwem!  
Ze złością  Oddałbym za to wszystko…                     
Łamiącym się głosem.
On 3: Wszystko? Co bylibyście gotowi zrobić, żeby wyjść z nałogu?   
 Z nadzieją i ciekawością.
Ona 1: Już nigdy w życiu nie sięgnęłabym po alkohol. Żadne namowy, skłanianie, prośby. Pod żadnym pozorem nie sięgnęłabym już po kieliszek.   
Pewnym, obiecującym głosem.                                                                          
Sędzia puszcza liny.
On 1: Sięgałbym po alkohol tylko sporadycznie. Taki słodki dzień. Powiedzmy raz na miesiąc… To przecież nie grzech.                                     
Nie do końca szczerze, z uśmiechem.                                                            
Sędzia szarpie za liny.
Ona 2: Oddałabym się całkowicie córce. Zrobiłabym wszystko, aby zapewnić jej dobre warunki, szkołę. Znalazłabym pracę. Za pierwszą pensję kupiłabym jej nowe buciki… Szczerze i z nadzieją.                                        
Sędzia puszcza liny.
On 2: Zmieniłbym się o 180 stopni. Starałbym się wynagrodzić żonie każdą minutę, podczas której musiała przeze mnie płakać, cierpieć, wstydzić się mnie. Stałbym się zupełnie innym człowiekiem.           
 Pewnie, z przekonaniem, że da radę.                          
    Sędzia puszcza liny.
Ona 3: Skopałabym tamte dziewczyny. Co one sobie wyobrażały? Skoro nawet się napiłam, to nie miały prawa tego wykorzystać! Wredne dziewuchy! Jeszcze będą mnie przepraszać. Doigrały się.                  
Z wściekłością.                                                    
 Sędzia szarpie za liny
.Licencja Creative Commons


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz