czwartek, 8 września 2016

Moja ulubiona książka z dzieciństwa

Osoby, którą lubią spędzać czas na czytaniu, chętnie opowiadają o czytanych książkach. Postanowiliśmy zapytać czytelników w różnym wieku o ich ulubione książki z dzieciństwa. 
Aby ukierunkować wypowiedzi rozmówców, zredagowaliśmy wskazówki/ pytania pomocnicze.

1. Autor i tytuł.
2. W jaki sposób weszłeś/ -aś w jej posiadanie?
3. Kto i kiedy Ci ją czytał?
4. Jaka była jej tematyka?
5. Czy pamiętasz jakieś zdarzenia związane ze wspomnianą książką?
6. Czy wywarła wpływ na Twoje zainteresowania, życie? itp.
Wypowiedzi były wspaniale, motywujące i bardzo emocjonalne.
Katarzyna Pencak
Moją ulubioną książką jest  "Akademia pana Kleksa" Jana Brzechwy.   Dostałam ją od mamy, która- będąc miłośniczką książek- uważała, że nie ma lepszego prezentu dla dziecka niż książka i ewentualnie kredki, których miałam całe pudełka.  Wieczorami, kiedy nie mogłam zasnąć albo byłam chora, mama brała książkę i czytała mi. Bardzo szybko jednak sama nauczyłam się czytać ( mając 5-6 lat ) i chcąc naśladować mamę, brałam książkę i sama zaczynałam czytać.  Treść książki jest znana - chłopcy uczą się w szkole prowadzonej przez pana Kleksa i uczonego szpaka Mateusza. Od momentu przeczytania książki, bacznie przyglądałam się ptakom, uważając, że każdy z nich jest- tak jak Mateusz- zaczarowany.
Nie ukrywam, że czekałam, aż któryś się do mnie odezwie ( rozumowanie 5 -latka). Kolejną rzeczą była chęć szybkiego pójścia do szkoły, ponieważ wtedy szkoła w mojej wyobraźni wyglądała jak akademia.  Nie tylko ta książka, ale i inne z tak zwanej klasyki dla
dzieci zrodziły we mnie zamiłowanie do czytanie. Może nie od razu wyglądało to tak jak teraz, ale od czegoś trzeba było zacząć. Kiedy dziecko widzi, że książki są ważnym elementem w życiu, nie tylko dekoracją na regale, częściej do nich zaglądają, chcąc dowiedzieć się, co kryją w sobie ciekawego.Do dzisiaj pamiętam, jak w wieku 8-9 lat mama zapisała mnie do biblioteki, a pierwszą książką wypożyczoną były "Przygody Koziołka Matołka" Kornela Makuszyńskiego.To nie jest tak, że mój kontakt z książkami w dzieciństwie spowodował to, że od 25 lat pracuję w bibliotece, ale na pewno zamiłowanie do literatury pomogło mi połączyć pasję i zamiłowanie do książek z pracą zawodową . Wbrew temu, jak większość ludzi uważa, bibliotekarz nie ma czasu w pracy na czytanie książek- chyba że dzieciom przy okazji zajęć.
Anna Szloser
Uuu, książka może nie, ale wierszyk Kornela Makuszyńskiego"Małpka Fiki Miki". Sporo młodsza siostra mojej mamy ją miała (to nie książka, tylko bajka na kliszy z rzutnika). Ciocia Beata mi ją czytała wieczorami, bo musiało być ciemno. Przygody małpki i małego murzynka w dzungli bardzo mi się podobały. Małpce wąż zjadł mamę, chłopca porwali zbójcy, pomagali sobie wzajemnie. Tylko mały pokoik, stary tapczan z wielkimi sprężynami, zarąbiście się na nim skakało, małe zasłonięte okienko na poddaszu, rzutnik i bajki.
Czy dzięki tej bajce lubię rośliny (dżunglę)?  Nie wiem, ale opowiadałam ten wierszyk swoim dzieciom, tyle, ile pamiętałam. Dopiero w dobie internetu odkryłam, że to wiersz Makuszyńskiego.
Barbara Pławińska
Moją ulubioną książką z dzieciństwa była ,,Goście z planety Mion'' Stypowa. O ile pamiętam, to wypożyczyłam ją w Bibliotece Publicznej w Dębnie. Czytałam ją sama, ponieważ w moim domu na czytanie dzieciom książek nie za bardzo było czasu. Książka ta była z gatunku fantastyki i opowiadała o niesamowitym spotkaniu dwu światów. Kiedy ją czytałam przed snem, to musiałam się ukrywać pod kołdrą, bo mama za szybko kazała gasić mi światło. Czasami czekałam aż zaśnie i czytałam dalej. Po przeczytaniu tej książki oszalałam na punkcie kosmosu i książek fantastycznych. Czytałam Lema, Broszkiewicza i oczywiście chciałam być mądra i dużo wiedzieć o kosmosie i kosmonautach, no i zaczęłam się uczyć z różnym skutkiem, ale do tej pory dużo rzeczy z tamtych czasów pomiętam, np. galaktyki, gwiazdozbiory czy nazwiska kosmonautów. Sama chciałam być kosmonautką. Do dziś lubię kosmos i fantastykę. Nigdy nie zapomnę tej książki.
Katarzyna Kubiak- Głodna
Maria Kruger "Godzina Pąsowej Róży"- dała mi ją moja babcia. Na książce był napis: "Dziewczyny nie dotykajcie zegarów". Potem oglądałam taki stary film o tym samym tytule. Moja babcia urodziła się przed wojną i chodziła do konserwatorium muzycznego. Opowiadała mi o tamtych czasach, o balach, chodzeniu do opery i -co najbardziej mnie fascynowało- o strojach z tamtych czasów. Po przeczytaniu ksiażki bardzo chciałam przenieść sie do tamtych czasów i myślałam, że patrząc na zegary, też uda mi się coś takiego przeżyć jak bohaterce książki. Teraz moją córkę namawiam do przeczytania tej książki.
Aleksandra Jelińska
Moją ulubiona serią książek z dzieciństwa była "Zuźka D. Zołzik" autorstwa Barbary Park. Każdą część serii zdobywałam innym sposobem. Niektóre dostałam na urodziny, inna kupiłam sama za swoje pierwsze uzbierane pieniążki. Już od najmłodszych lat uwielbiałam czytać sama, więc sama przeczytałam większość z nich. Kiedy miałam jednak ochotę, aby to ktoś mi poczytał, prosiłam o to mamę (tata zarezerwowany był do innych książek). Seria książek opowiadala o tytułowej Zuzi, jej wielu pomysłach (często kończących się nie po jej myśli ), przyjaciołach, rodzinie, dziecięcych zabawach. Pamiętam jedno. W jednej części Zuzia zdecydowała, że mleko jest zbyt nudne i postanowiła zjeść płatki z sokiem owocowym. Co tu dużo mówić - do odważnych świat należy! - spróbowałam i ja. Seria książek o Zuzi D Zołzik jest zabawna i "lekka". Choć nie przyczyniła się zbytnio do kształtowania mojego charakteru, nie wywarła wielkiego wpływu na moje życie, na pewno rozbudziła we mnie wyobraźnię, dziecięcą ciekawość świata.

Anna Węgier
Od dzieciństwa czytam bardzo dużo, więc nie pamiętam książek z mojego wczesnego dzieciństwa. W trochę późniejszym okresie książką,  która wywarła na mnie pewien wpływ, była powieść  Lucy  Maud Montgomery  „Ania z Zielonego Wzgórza”.  Poleciła mi ją  mama i  oczywiście „połknęłam ją” natychmiast. Przepiękna historia adoptowanej przez rodzeństwo dziewczynki  Ani Shirley  wywarła na mnie ogromne wrażenie. Ania była  bardzo szczera i uczciwa, odrobinę zwariowana, pełna optymizmu i marzeń. Jednak najbardziej ujął mnie jest stosunek do ludzi: ciepły, życzliwy i otwarty. Nikogo nie oceniała, wprost przeciwnie, nawet w wyglądzie zewnętrznym każdego człowieka dostrzegała coś pięknego i  w każdym szukała dobra, które przecież w jest nas.  Bohaterka  powieści  na pewno miała wpływ na moje postrzeganie ludzi. Może nie od razu ( najpierw raczej daje się ponieść  emocjom) ale staram się zrozumieć różne, często bolesne dla mnie zachowania ludzi, staram się dostrzec w każdym dobro i piękno pamiętając, że każdy z nas został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. 

Angelika Staniszewska
Astrid Lindgren, "Dzieci z Bullerbyn". Książkę zakupiła mi mama. Miala być ona rozwiązaniem na zimowe, długie wieczory. Mama starała się znaleźć czas każdego wieczoru, aby przeczytać mi chociaż parę stron, jak się okazało, tej ciekawej książki. Została w niej przedstawiona historia grupki przyjaciół, którzy każdego dnia przeżywali niezapomniane przygody. Od samego początku byłam zafascynowana tą książką, wywarła ona na mnie ogromne wrażenie. Gdy poszłam do szkoły, okazało się, że książka "Dzieci z Bullerbyn" będzie moją lekturą, więc bardzo się ucieszyłam. Chociaż znałam już treść tej książki, postanowiłam przeczytać ją jeszcze raz. Myślę, że czytając tę książkę wiele się dowiedziałam i nauczyłam. Każde dziecko powinno ją przeczytać.
Licencja Creative Commons

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz